Drodzy zainteresowani. Żeby korzystać z naszego serwisu należy zaakceptować ustawienia cookies. Stworzyliśmy te strony z pomocą niemieckojęzycznego buildera. Dlatego może się zdarzyć, że natkniecie się Państwo na pojedyńcze obce słowa. Nie ma technicznej możliwości zastąpić ich polskimi a poza tym nie utrudnia to praktycznie korzystania z naszej prezentacji. Strona nasza jest w trakcie budowy. Teksty niepodpisane są autorstwa Redakcji.

Chcieliśmy również wspomnieć, że od początku istnienia byliśmy bardzo mocno związani z Klubem Wysokogórskim w Gliwicach. Członkowstwo w KW Gliwice było dla członków AKG Gliwice "oczywistością". Podajemy więc i teraz link do stron internetowych KW Gliwice.

Historia AKG Gliwice

Historię naszą zaczynamy opowiadać w tym miejscu, tak jakby od końca. Powyższe zdjęcie wykonane zostało w pobliżu otworu jaskini Spluga della Preta, kiedyś najgłębszej jaskini Włoch. W wyprawie do niej w 1973 uczestniczyliśmy na zaproszenie strony włoskiej, grupującej 7 włoskich organizacji speleologicznych. Wcześniej tylko 4 osoby i to pojedyńczo, osiągały znane wtedy dno tej jaskini. My zeszliśmy tam natomiast całym 4 osobowym zespołem. Trzeba przy tym jednakże uwzględnić fakt, że żmudna i uporczywa eksploracja tej niełatwej jaskini do poznanego w latach 1960 dna, trwała całe dziesięciolecia. Nasze zejście było nie tylko pierwszym grupowym i równocześnie pierwszym polskim przejściem Spluga della Preta, ale byliśmy również pierwszą polską wyprawą do jaskiń Włoch. Niestety było to równocześnie ostatnie znaczące osiągnięcie naszego Klubu.

Wyprawa była organizowana jako "Włosko - Polska" i jej oficjalny katalog wydrukowany w języku włoskim po jej zakończeniu, umieściliśmy w zakładce Dokumenty. W zakładce Wspomnienia umieszczonych jest natomiast szereg innych materiałów, w tym bardzo dobrze zrobiony film z przejścia tej jaskini, na stare dno, czyli "naszą drogą" do sali Nera, przez grupę rosyjskich grotołazów w 2018. Konfrontujemy świadomie resztki zachowanych w naszej pamięci obrazów z przed 48 lat z tym współcześnie zrobionym filmem.

Bezpośrednio poniżej, historię powstania i działalności naszego Klubu opowiada dwóch jego członków założycieli.
Aktualizacja tekstu 20.04.2021

Tekst poniższy ukazał się w 1972 w nr 1 nowo powstałego periodyku KW Gliwice"Direttissima", do którego to okładkę projektowała "nasza" Ewa Lebiedzka. W tekście poprawiono kursywą jedynie niemieckie nazwy jaskiń. Pozostawiono przy tym oryginalny fragment tekstu z wymienioną w nim jaskinią "Eishöhle".  Prawdopodobnie chodziło autorowi o Platteneckhöhle, z częściowo oblodzonymi studniami. Więcej nr "Direttissimy" już się nie ukazało.
Jerzy Dworak
 

Krzysztof Tomaszewski (1945 - 1974)

Krótka historia Akademickiego

Klubu Grotołazów ZSP w Gliwicace

Na początku był chaos i … ośmiu zapaleńców posiadających mizerny zasób wiedzy fachowej, przychylność ówczesnych władz ZSP dla rozwijania działalności specjalistycznej i kolosalny ładunek entuzjazmu. Tak w listopadzie 1964 roku w Akademickim Klubie Turystycznym Rady Uczelnianej ZSP w Gliwicach powstała Sekcja Grotołazów. Dzięki bardzo dużemu zaangażowaniu i energii twórczej prawie wszystkich członków sekcji w rok później uznano, że stać nas już w pełni na samodzielność organizacyjną i zezwolono na przekształcenie Sekcji w Akademicki Klub Grotołazów ZSP. 

W tym czasie klub liczył około 30 osób. Dysponowaliśmy niezbędnym do prowadzenia działalności sprzętem, własnym pomieszczeniem, pewnym niewielkim budżetem, a w dorobku mieliśmy wiele samodzielnych przejść jaskiń tatrzańskich i jurajskich oraz dużą wystawę Świat Jaskini, która zapoczątkowała stałą popularyzację działalności jaskiniowej w środowisku przede wszystkim akademickim. Rozwijaliśmy i umacniali w tym czasie organizacyjnie Klub, stwarzając jednocześnie podstawy do zapoczątkowanej wówczas działalności sportowej i eksploatacyjnej. Równocześnie rozszerzyliśmy nasze zainteresowania o płetwonurkowanie i taternictwo powierzchniowe. Wspólnie z kolegami z Akademickiego Klubu Podwodnego Kalmar nurkowaliśmy w syfonach jaskiń tatrzańskich (nowe odkrycie w jaskini Dudnica). Znaczna część członków Klubu rozpoczęła działalność taternicką w ramach Koła Gliwickiego Klubu Wysokogórskiego. 

Latem 1966 roku odbył się pierwszy poważniejszy wyjazd zagraniczny do Bułgarii pod wodzą Pawła Gibińskiego, w którym wzięło udział 9 osób. Eksploatowano wówczas jaskinie w rejonie Radecznicy oraz wspinano się w Rile. 25 listopada 1966 roku Christiana Parmę, dotychczasowego prezesa zastąpił Henryk Natkaniec. Jednocześnie utworzono w klubie Sekcję Taternicką, której pierwszym kierownikiem został Eugeniusz Chrobak. Główne wysiłki przeniesiono wówczas na działalność sportową, której poziom wyraźnie wzrósł. Z wielu osiągnięć szczególną uwagę zwracają: pierwsze przejście jaskini Ptasia Studnia przez studnie Flacha oraz dziesiąte i jedenaste przejście Jaskini Śnieżnej. Zapoczątkowano wtedy sportowy styl pokonywania jaskiń (w niewielkich zespołach z minimalną niezbędną ilością sprzętu) oraz wprowadzono intensywną działalność wspinaczkową w Tatrach. Rok 1968 przyniósł nam rozwiązanie kluczowego problemu połączenia jaskiń Nad Kotlinami i Snieżnej, choć nie udało się nam wejść do znanych partii Jaskini Śnieżnej. W tym samym czasie (roku) zorganizowaliśmy 10 osobowy wyjazd w Alpy Julijskie, gdzie wspominaliśmy się w rejonach Mojstrovka, Jałowca oraz Triglava.

W listopadzie 1969 roku pałeczkę prezesa przejął autor słów niniejszych. Był to okres, w którym siła Klubu wzrosła na tyle, że obok normalnych poczynań i w Tatrach wprowadzono równolegle działalność w wielu grupach górskich i jaskiniach Europy. Jacek Łączny, Krystian Parma i Tadeusz Rojek w jaskiniach Austrii (Gruberhornhöhle i Eishöhle), Henryk Natkaniec kierował z Ramienia Federacji Alpinistycznej ZSP obozem w La Berard, Tadeusz Gibiński wspinał się w Alpach Delfinatu. Zorganizowaliśmy 14 osobowy wyjazd w Kaukaz Zachodni w rejon Dombaju gdzie dokonano przejść dwóch wartościowych dróg: 1 przejścia zachodniej ściany Dombaj Ulgen Główny (Hławiczka, Stepowany, Kunicki) oraz przejście północnej ściany Małego Dombaju Ulgen (Bober, Kunicki, Tomaszewski). Na obozie sportowym Klubu Wysokogórskiego w Dolomitach przebywał Władysław Krzysztof Gąsiecki, który zginął wówczas 6 sierpnia 1969 roku w lawinie kamiennej. Był to wielki cios dla nas wszystkich i strata głęboko zaangażowanego w sprawie Klubu przyjaciela i kierownika Sekcji Taternickiej.

Włożono również bardzo dużo wysiłku organizacyjnego w pracy Federacji Alpinistycznej ZSP, szczególnie w jej pionie jaskiniowym, gdzie z inicjatywy Klubu stworzono jednolite zasady szkoleniowe stanowiące podstawę integracji akademickich klubów i sekcji grotołazów. 

Od stycznia do października 1970 roku prezesował Klubowi ponownie Henryk Natkaniec. W lecie tego roku znów 14 osobowa grupa bawiła w Kaukazie Zachodnim. Ze względu na kiepskie warunki atmosferyczne najlepszym wynikiem było wejście na Elbrus prawie całym składem osobowym. Jednocześnie Christian Parma i Tadeusz Rojek eksplorowali ponownie Gruberhornhöhle w Austrii. 

W maju czteroosobowa grupa dokonała drugiego przejścia systemu Jaskini Śnieżnej. Podczas wychodzenia z jaskini zmarł z powodu wyczerpania, którego przyczyn nie udało się wyjaśnić, Witold Szywała - instruktor taternictwa jaskiniowego. Ponownie góry zabrały nam jednego z najwartościowszych przyjaciół. Strata ta pozostawiła trwały ślad w naszych psychikach i nie pozostała bez wpływu na dalsze losy Klubu. Dużo czasu musiało upłynąć zanim mogliśmy ponownie rozwinąć działalność.

W październiku 1970 roku ponownie przejąłem obowiązki prezesa Klubu, który nie przedstawiał się wtedy najpotężniejszej. Dzięki nadludzkiemu wysiłkowi kilku członków Klubu udało nam się odbudować podstawową działalność, a nawet zorganizować wyjazd w Kaukaz Centralny dla 15 osób, które działały w rejonie Adylsu. Wyniki tam osiągnięte były dobre. Do najciekawszych należy zaliczyć: przejście grani Piku Wolnej Hiszpanii oraz północnej ściany tejże góry drogą Awangarda (Kiełkowski, Makarski, Okólski).

W grudniu 1971 roku na Walnym Zebraniu AKG wybrano nowy zarząd. Odtąd historię tworzyć będziemy pod kierownictwem prezesa Stanisława Gębali. Jaka ona będzie zależy od nas wszystkich. 

Akademicki Klub Grotołazów liczy obecnie 69 członków (stan na dzień 23 stycznia 1972) w tym: 

● 10 instruktorów taternictwa jaskiniowego: Paweł Gibiński, Jacek Łączny, 

Henryk Natkaniec, Adam Nikodem, Christian Parma, Tadeusz Rojek, Czesław 

Stepowany, Krzysztof Tomaszewski, Czesław Wrona i Wiktor Żymła; 

● 3 instruktorów taternictwa: Janusz Hierzyk, Bronisław Kunicki, Aleksander Pańków; 

● 10 członków zwyczajnych: Andrzej Bober, Andrzej Bylica, Wojciech Foryst, 

Andrzej Galant, Stanisław Hławiczka, Jan Kiełkowski, Stanisław Makarski, 

Andrzej Sokalla, Lidia Tomaszewska, Marek Zygmański; 

● 22 członków uczestników: Jan Bagsik, Ewa Bobrowska, Jerzy Dworak, Marian 

Gacek, Karol Gawąd, Stanisław Gębala, Barbara Gibińska, Tadeusz Gibiński, 

Jerzy Gottwald, Andrzej Grossman, Grażyna Jarząb, Eugeniusz Jędrysik, 

Aleksandra Kunicka, Stanisław Kuśnierz, Ewa Lebiedzka, Kazimierz 

Łukaszewicz, Marek Molin, Janusz Pająk, Jan Rzeszutko, Irena Sałaciak, 

Wacław Sonelski i Stefan Szafruga; 

● 24 członków sympatyków. 

Akademicki Klub Grotołazów ZSP prowadzi działalność sportową i wyprawową w jaskiniach i górach wysokich, przyjmując w swe szeregi wszystkich studentów którzy ukończyli 18 lat, są członkami ZSP i chcą ten sport uprawiać. Dla młodych adeptów co najmniej raz w roku organizujemy kursy dla początkujących. Siedzibą KLubu jest komisja turystyki i sportu Rady Uczelnianej ZSP w Gliwicach przy ul. Strzody 30 a spotykamy się w każdy piątek o 19:00 w pomieszczeniach Klubu: Gliwice ul Łużycka 30 - piwnica. 

Na te spotkania wszystkich zainteresowanych serdecznie zapraszamy! 

Poniższy tekst autorstwa Pawła Gibińskiego jest jego własnym "speleologicznym" życiorysem. Wymienia on jednakże przy tej okazji praktycznie wszystkie przedsięwzięcia naszego Klubu lub jego członków, związane z działalnością w jaskiniach lub w górach. Uzupełniono go jedynie dodając pod datą 1973 jaskinię  Vecsembükki-zsomboly na Węgrzech.
Jerzy Dworak

 Paweł Gibiński 

AKG - skąd mi się to wzięło i co z tego wynikło.

Paweł GibińskiNa odwieczne pytanie co było najpierw - jajo czy kura - zdecydowanie odpowiadam że kura. Choć cosik mi się zdawa, że tych kur była gromadka, a co się z tego jaja wykluło jest dziełem zbiegu szeregu zdarzeń oraz wynikiem naszych pasji, marzeń i działań.
Jak pisał poeta (jakby o mnie) Kazimierz Przerwa-Tetmajer:
 

Ku mej kołysce leciał od Tatr
o skrzydła orle otarty wiatr,
o limby, co patrzą się w urwisko,
leciał i szumiał nad mą kołyską. 
 I do mej duszy na zawsze wlał
tęsknot do orlej swobody szał
i tę zadumę limb, co się ciszą
objęte wielką, w pustce kołyszą.

 
Gdy około 1950 roku dziadek zabrał mnie do Smoczej Jamy na Wawelu dowiedziałem się, że góry mogą być w środku puste.
Na początku dziesiątej klasy lekcję języka polskiego nasz polonista zaczął od klasówki na temat „wspomnienie z wakacji”. Wtedy po raz pierwszy w historii mej edukacji dostałem piątkę z wypracowania opisującego wycieczkę do jaskini Łokietka i Wierzchowskiej, które zwiedzałem wraz z bratem pod opieką mamy jeszcze w 1956 roku. Wtedy to dowiedziałem się, że jaskiń w Polsce jest wiele, szczególnie w Tatrach, a Kaziu Kowalski, brat mojej chrzestnej opisał je w trzytomowej monografii Jaskinie Polski /1951/. Po lekcji mój kolega Jacek szepnął mi do ucha że w bytomskim PTTK-u Speleoklub organizuje kurs dla wszystkich chętnych i zaproponował abyśmy się tam razem zapisali.
I tak się stało. Kurs teoretyczny i praktyczny prowadzony był przez lwowskich fachowców w bramie Bolechowickiej i jaskiniach koło Olsztyna, a indywidualnie szlifowaliśmy intensywnie technikę wspinania w skałkach krakowskich zwiedzając też tamtejsze jaskinie oraz na Hali Gąsienicowej. Wtedy ostatecznie zrezygnowałem z kariery zawodniczej jako pływak i tenisista w bytomskiej Polonii.
Ukończywszy ten kurs tuż przed maturą w 1961 roku już w czerwcu wzięliśmy udział w wyprawie Śląskiej Komisji Speleologii PTTK do jaskini Wysokiej, a w lipcu pod okiem bytomskiej „taternickiej gwiazdy” Roberta Niklasa zaliczyliśmy tatrzański kurs wspinaczkowy.
Będąc już na studiach w Gliwicach przedstawiłem swoje górskie kwalifikacje w Klubie Wysokogórskim, a Lis i Dziędziel uznali je za wystarczające na członka uczestnika. A było to w lokalu PTTK na rynku, gdzie jak się okazało rezydował też gliwicki Speleoklub, więc i z nim nawiązałem czynny kontakt. Tam poznałem Tadka Rojka i Christiana Tina Parmę, którzy bardziej w Akademickim Klubie Turystycznym ZSP upatrywali szanse na intensyfikację działań jaskiniowych. Jedną z pierwszych imprez „specjalistycznych” było uczestnictwo grupy inicjatywnej w majowym zlocie grotołazów w Olsztynie. W rezultacie działań tej grupy w jesieni 1964 roku powołaliśmy, obok działających już innych sekcji turystyki kwalifikowanej, Sekcję Grotołazów wraz z takimi pasjonatami jak Heniek Natkaniec, Stasiu Uliasz, Czesiek Wrona, Krzyś Nić Tomaszewski, Olek Kapura oraz z grupą entuzjastek i entuzjastów z AKT w znacznej mierze głosami chemików werbowanych przez mojego brata Tadeusza.
Pierwszą „próbą ogniową” Sekcji była wyprawa do jaskini Czarnej pod przewodnictwem Joachima Wajchy Wachowicza na przełomie roku 1964/65.
Początkowa działalność sekcji pod przewodnictwem Tadzia i Tina skupiała się na sprawach organizacyjnych, ustanowieniu regulaminów i określenia sposobu zaistnienia w środowisku zdominowanym przez ośrodki warszawskie, krakowskie, wrocławskie i zakopiańskie zrzeszone głównie w Speleoklubach PTTK oraz Sekcjach Taternictwa Jaskiniowego Klubu Wysokogórskiego. I od razu pojawiła się teza „sportowego eksplorowania jaskiń” w odróżnieniu od powszechnie stosowanej metody oblężniczej. Oczywiście do tego trzeba było dopiero „dorosnąć”. Skutkiem takiego nastawienia było niestety zaniedbanie działań kartograficznych, nie dających się pogodzić z szybkością przejść sportowych.
Jednak sprawą podstawową był nabór nowych członków i ich szkolenie, którego zorganizowanie przypadło mi w udziale i ruszyło intensywnie od początku roku zarówno teoretyczne jak i praktycznie /kwiecień, maj/ w Jurze częstochowskiej.
Ciekawym doświadczeniem była też w maju penetracja podziemi tarnogórskich (starych chodników kopalni srebra) na zlecenie Towarzystwa Miłośników tej ziemi.
Pomocna dłoń wyciągnął do nas Edward Tata Winiarski ze Speleoklubu Tatrzańskiego umożliwiając nam, dzięki swoim słowackim znajomościom (? Dropa), zwiedzanie jaskiń doliny Demianowskiej oraz prowadząc „wyprawę” szkoleniową do doliny Kościeliskiej i wąwozu Kraków. Jeszcze przed tą wycieczką udostępnił nam swój warsztat do produkcji drabinek (małpy nie były jeszcze w Polsce używane) wykorzystanych zaraz potem do szkolenia w jaskini Czarnej.
Intensywna treningi wspinaczkowe w skałkach zawierciańskich spowodowały okrzepnięcie Sekcji i doprowadziły, także dzięki akcjom propagandowym (wystawy środowiskowe) do rozwoju zainteresowania braci studenckiej naszą działalnością.
Trzeba było zorganizować kursy podstawowe dla drugiego zaciągu kandydatów i dla zaawansowanych już członków. Wtedy skrystalizowała się myśl o podjęciu działań organizacyjnych dla podniesienia rangi Sekcji AKT przez utworzenia Klubu Grotołazów AKG jako samodzielnej jednostki w strukturach Komisji Turystyki ZSP oraz pozyskania lokalu klubowego. Szczęśliwy koniec tych działań nastąpił na walnym zebraniu członków już w pierwszą rocznicę powołania Sekcji Grotołazów z jednoczesnym powołaniem własnej Sekcji Wspinaczkowej AKG której członkowie udzielali się także w Klubie Wysokogórskim.
Oczywiście osiągnięcie tej samodzielności objawiło się biurokratycznie powołaniem nowego zarządu, ustanowieniem regulaminów (na wzór Klubu Wysokogórskiego), pieczęci, firmówki, legitymacji klubowych no i oczywiście znaczka klubowego, na wykonanie którego przeznaczono srebrną cukiernicę bodajże Krzyśka. A autorką angielskiej nazwy klubu była moja siostra Marta.
Powstanie klubu turystyki kwalifikowanej w takiej niszowej dziedzinie, liczącego bez mała czterdziestu członków w tak krótkim czasie, jawi się jako zjawisko socjologiczne niemal graniczące z cudem. I dlatego upamiętnienie tego wydarzenia wydaje się być naszym obowiązkiem.
Tym bardziej, że mamy czym się pochwalić patrząc na osiągnięcia następnego dziesięciolecia. Nie gwarantując kompletności wykazu i ograniczając się tylko do wyliczenia poznanych jaskiń tatrzańskich i zagranicznych oraz wypraw wspinaczkowych ukazuje mi się taki obraz naszych dokonań: 
1964     lipiec- obóz w Morskim Oku, grudzień- obóz w Kirach:Czarna
1965     styczeń-Czarna, kwiecień- Słowacja: Swobody, Miru, Okno, Lodowa, lipiec-obóz w Morskim Oku i w Dolinie Kieżmarskiej, sierpień- obóz w dol. Lejowej: Zbójnickie Okna Niżne, Zamczyska, Przeziorowa, Za Smrekiem, Poszukiwaczy Skarbów, Czarna, listopad- Miętusia Wyżna, Magurska, grudzień- obóz w Witowie: Miętusia
1966     styczeń- Bystra, Dudnica i Zimna (z AKP Kalmar), luty- Bystra, Śnieżna, kwiecień- Słowacja: obóz w Dolinie Kieżmarskiej, J. Bielańskie, lipiec- obóz na hali Ornak: Zimna, sierpień- obóz w Morskim Oku, Bułgaria: Riła i Stara Płanina: Gradesznicka, Swinskata, październik- obóz w Małej Łące: Nad Kotlinami,
1967     maj- Czarna, Zimna, Goryczkowa, czerwiec- Hala Gąsienicowa, lipiec- obóz w Morskim Oku, Ptasia, wrzesień- Słowenia: Alpy Julijskie, październik- Hala Gąsienicowa, listopad- Śnieżna,
1968     kwiecień-Przysłop Miętusi: nad Kotlinami, październik- Hala Gąsienicowa,
1969     maj- Słowacja: Barazdalas, sierpień:- Kaukaz Zachodni, Chochołowska Szczelina, październik- Ptasia, grudzień- Ptasia, Miętusia,
1970     maj- Śnieżna, lipiec- Zimna, lipiec- Kaukaz Zachodni i Centralny, październik-Czarna,
1971     lipiec- Czarna, Morskie Oko, sierpień- Kaukaz Centralny, grudzień- Miętusia Wyżna,
1972     styczeń- Bańdzioch, kwiecień- Czarna, kwiecień- Słowacja: Barazdalas, sierpień- Bańdzioch, Litworowa, Wysoka, Czarna, listopad- Wielka Litworowa, Ptasia, grudzień- Śnieżna,
1973     styczeń - Morskie Oko, luty- Miętusia, lipiec- Włochy: Spluga della Preta, Mt. Blanc, Morskie Oko, sierpień- Czarna, Wysoka, Miętusia, listopad - Węgry: Vecsembükki-zsomboly ,
1974     styczeń- Bańdzioch, lipiec- Francja: Alpy Delfinatu
1975     luty-Słowacja: Chata Teryho, sierpień- Miętusia, Słowacja: Doliny Niewcyrki i Mięguszowiecka
 
Rozwój speleologii i alpinizmu w Polsce spowodował pojawienie się tendencji unifikacyjnych, co doprowadziło do powstania w 1974 roku Polskiego Związku Alpinizmu jednoczącego i organizującego działalność wspinaczkową i jaskiniową oraz szkoleniową prowadzoną przez różne autonomiczne kluby. Pod koniec 1978 roku wprowadzono jednolite stopnie szkoleniowe i ogólnopolską weryfikację kwalifikacji „taterników jaskiniowych”.
Jednocześnie naturalne rozproszenie „weteranów” i fascynacja górami wysokimi spowodowało zanik działalności jaskiniowej i przekształcenie się AKG w Akademicki Klub Alpinistyczny.

Koniec naszej historii
Autorzy powyższych tekstów należeli do członków założycieli AKG Gliwice i spisali w swoim czasie jego historię, wg. swojej najlepszej wiedzy. Mnie przypadła rola jej zakończenia. W 1976 brałem udział w wyprawie centralnej Komisji Taternictwa Jaskiniowego PZA do jaskiń Francji i Włoch. Artykuł z "Taternika" opublikowany jest w zakładce Wydarzenia. Był to ostatni akcent związany ze speleologiczną historią AKG Gliwice. Poniższe, współcześnie wykonane zdjęcia w Gouffre Berger, zachęcą być może do lektury naszych stron internetowych.

Jerzy Dworak

Napisz do nas! Wypełnij poniższe pola: nazwisko (Name), adres email (obowiązkowo), wpisz wiadomość (Nachricht), zaznacz RODO i wyślij klikając "Absenden".