1966 - nurkowania w jaskini Dudnica

W roku 1965 M. Nowicki i W. Kosiak podczas akcji AKP "Kalmar" i AKG Gliwice pokonali metodą nurkowania swobodnego II Syfon i dotarli do Syfonu III, ale już w nim nie nurkowali. W roku 1968 podejmowano kolejne próby nurkowe, podczas których okazało się, że syfony II i III łączą się okresowo w jeden, którego pokonanie było zbyt trudne. Syfon trzeci pokonali M. Słabik i K. Grajek podczas przeprowadzonych w 1970 roku akcji AKP "Kalmar" i AKG Gliwice. Dotarli oni wtedy nad Tajemniczą Studnię. Podczas tych akcji miały miejsce wypadek i akcja ratunkowa.
(Tekst powyższy, być może wymagający jeszcze skonsultowania, przytaczamy za stroną internetową Sopockiego Klubu TJ).

1966 - odkrycia w Wielkiej Śnieżnej

Artykuł poniższy autorstwa Stanisława Hławiczki uzupełnił Paweł Gibiński (tekst kursywą). Dalej znajdziemy wybór stron internetowych dotyczących wkładu naszego AKG w historię eksploracji tej jaskini:
http://speleo.pwr.wroc.pl/files/artykuly/historia_eksploracji-j_wielka_sniezna.pdf
oraz notatkę prasową. Wymienione w poniższym tekscie zdjęcia są, ze względów technicznych, umieszczone w zakładce Wspomnienia.

W remanentach obejmujących wydarzenia w jakich uczestniczyli członkowie AKG Gliwice nie może zabraknąć działalności sportowej, dotyczącej eksploracji Jaskini Wielkiej Śnieżnej – najdłuższej i najgłębszej jaskini w Polsce.
Obecnie Jaskinia Wielka Śnieżna to połączony system 5 jaskiń, którymi są: Jaskinie Śnieżna, Wielka Litworowa, Nad Kotlinami, Jasny Awen i Jaskinia Wilcza (zdj.0a). Czasy AKG Gliwice, a zwłaszcza druga połowa lat 60., to eksploracja Jaskini Śnieżnej, odkrytej w 1959 roku, będącej przez lata samodzielną, najgłębszą jaskinią w Polsce. Pamiętam jak około lipca 1966, nasz klubowy kolega Christian Parma, czyli Tino, większość czasu spędzający w Zakopanem, brał udział w odkryciu i eksploracji nowej jaskini do -90m. Wejściem do niej był otwór, położony około 170 metrów nad wejściem do Jaskini Śnieżnej, w górnej partii Kotlin, dlatego nową jaskinię nazwano Jaskinią Nad Kotlinami. W pażdzierniku 1966 roku (po powrocie z Bułgarii) mieliśmy bazę w dolinie Małej Łąki, a jedynym celem było szukanie połączenia Kotlin ze Śnieżną. Nie pamiętam kto jeszcze był ze mną i Christianem. Rano przestawialiśmy bacy zagrody dla owiec za świeżą żentycę, a wieczorem po powrocie z dziury dostawaliśmy kwaśną. Był to przez parę dni podstawowy składnik naszej diety.
Odkrycie tej jaskini nadało nowy impuls w eksploracji Jaskini Śnieżnej. Nie trudno było sobie wyobrazić, że zaistniała szansa na odkrycie połączenia pomiędzy Jaskinią Śnieżną i Jaskinią Nad Kotlinami, co pozwoliłoby znacząco wydłużyć głębokość nowego wspólnego systemu obu jaskiń. Aktywność członków AKG Gliwice skupiała się jednak zwłaszcza, choć nie tylko, na eksploracji Jaskini Śnieżnej, gdyż dostępu do Jaskini Nad Kotlinami skutecznie bronili „Zakopiańczycy”, chcąc zostać odkrywcami połączenia obu jaskiń. Zdjęcie (0c) przedstawia stan systemu korytarzy i studni Jaskini Nad Kotlinami w roku 1968, kiedy prawie pewne już było przekonanie, że znalezienie połączenia między jaskiniami to kwestia krótkiego czasu. W pażdzierniku i listopadzie 1967 Tino brał udział w eksploracji Kotlin do -325m (górny otwór Setki).
W kwietniu 1968 kontynuowaliśmy poszukiwania Nad Kotlinami z bazy na Przysłopie. Gdy dotarliśmy do Setki Heniek Natkaniec wypatrzył po lewej stronie tzw. Gliwickie Obejscie początku Setki do – 375m. Byliśmy pewni faktycznego połączenia ze Śnieżną (co wykazano już w maju), ale brak sprzętu nie pozwolił na na udokumentowanie tego połaczenia. Na domiar złego brak liny był zawiniony; została zostawiona na tyle wysoko, że nie było już czasu na ponowienie akcji.
Mieliśmy dwie główne bazy wypadowe do obu jaskiń. Jedna, na Przysłopie Miętusim (1189m n.p.m.), na Polanie Miętusiej, pod przełęczą pomiędzy Doliną Kościeliską i Doliną Małej Łąki (zdj.1a). W „naszych czasach” stało tam drewniane schronisko (nazywaliśmy go „u Ptosia”), pięknie położone pod Zawiesistą Turnią (zdj.1b), z przestronnym tarasem i rozległym otoczeniem (zdj.1c i 1d). Również wewnątrz było dosyć miejsca do balowania (zdj.1e). Całkiem wygodną, drugą bazą był szałas w Dolinie Małej Łąki (zdj.2a i 2b). Stąd krótsze, niż z Przysłopu, było dojście do obu jaskiń.
Wracając jednak do Jaskini Śnieżnej – wchodziło się do niej przez wąski otwór, za to wysoki na ok. 2 metry. Ponieważ wejście jest na wysokości 1701m, to wczesną wiosną, kiedy to jaskinia była przez nas najczęściej odwiedzana, jej otwór był zwykle zakryty śniegiem. Łopata śnieżna, oprócz lin, haków i drabinek, była dlatego konieczną częścią ekwipunku. Wyjazdy w terminach kiedy istniała pewność braku zasypania otworu śniegiem były ryzykowne dlatego, że należało się wtedy obawiać zbyt dużej ilości wody w jaskini.
Pierwsze wejście klubowe (zimą 65/66) bazowało na wyciagarce pożyczonej od „Taty” Winiarskiego, tzw. kozy jako zabezpieczenie odwrotu w Wielkiej Studni. Na zdj.3 obsługuje ją Heniek Natkaniec. Wyprawa miała dość dramatyczny finał. Gdybyśmy zostali ze trzy godziny dłuzej to mogła skończyć się tragicznie. Zamieć śnieżna spowodowała gwałtowne zasypywanie korytarza wejściowego. Po zdjagnozowaniu zagrożenia postanowiliśmy pozostawić kozę oraz część sprzętu i gołymi rękami zrzucajac śnieg pod siebie przebijaliśmy się przez około czterdziesci metrów przez tunel śnieżny, który u wylotu nie miał już więcej niż 30 cm średnicy. Około 1 w nocy opuszczaliśmy jaskinię, która w rezultacie tej zamieci była niedostępna aż do sierpnia.
Za wejściowym otworem jaskini rozpoczynał się w opadający korytarz, przechodzący w Lodospad. Po około 50 metrach wchodziło się do obszernej Salki, na środku której znajdował się wlot do Wielkiej Studni, głębokiej na prawie 70 metrów. Nad Wielką Studnią zamontowana była (choć nie wiem czy na stałe) wyciągarka (zdj.3) służąca raczej do transportu sprzętu. Do Studni zjeżdżało się na linie; również przy użyciu liny trzeba było, prusikując, wyciągnąć się na wierzch Studni. Oj, często po wielu godzinach spędzonych w jaskini nie było to łatwe. Miejscem biwakowania podczas eksploracji Śnieżnej był wylot korytarza na poziomie -280m, nazwany z czasem Pierwszym Biwakiem. Miejsce dosyć optymalne choćby dlatego, że był tu dostęp do wody płynącej korytarzem, który chyba dlatego nazwano Wodociągiem.
I tu kończy się moja pamięć topografii Śnieżnej. Coś mi się wydaje, że poza bliskim otoczeniem Pierwszego Biwaku nie miałem okazji poznać dalszych partii tej jaskini.
Wspominając Jaskinię Śnieżną – Jaskinię Nad Kotlinami nasuwa się (niestety) smutna refleksja związana z osobą naszego kolegi – Witka Szywały (zdj.4). Eksplorację tych jaskiń Witek przypłacił życiem. W maju 1970 roku, w Jaskini Nad Kotlinami, Witek zmarł na linie, z wyczerpania. Pierwszą osobą która zawiadomiła o wypadku był uczestniczący w tym wejściu do jaskini, również nasz klubowy kolega, Adam Nikodem. Adam jakimś nadludzkim wysiłkiem był w stanie samotnie wyjść z jaskini i zawiadomić o krytycznej sytuacji w jaskini. Niestety z powodu trudnych warunków w Jaskini (duży przybór wody) ciało Witka na powierzchnię udało się wydobyć dopiero po 2 miesiącach. Studnię, w której wisząc na linie zmarł Witek, nazwano Studnią Szywały.

Na zdjęciach poniżej: Christian Parma ("Tino") po lewej, Henryk Natkaniec obsługuje wyciągarkę nad Wielką studnią

1966 - obóz w Kieżmarskiej

Marzec/kwiecień 1966: w zimowym obozie wspinaczkowym pod kierownictwem Eugeniusza Chrobaka wzięło udział łącznie 10 osób. Ze wzglądu na b. niesprzyjającą pogodę nie dokonano znaczących przejść. Na zdjęciach możemy podziwiać z jakim wyposażeniem biwakowym udawano się wtedy w góry.
Z nartami Jacek Łączny a siedzi osobno Gieniek Chrobak. Na ostatnim zdjęciu od lewej: NN, NN itd...
(zdjęcia Pawła Gibińskiego)

1966 - Bułgaria

Sierpień / wrzesień 1966 Bułgaria: Riła i Stara Płanina: Gradesznicka, Swinskata
(wg. Pawła Gibińskiego)

1967 - Ptasia Studnia

W połowie lipca 1967 czwórka naszych członków zeszła, częściowo nowym korytarzem, na dno Ptasiej Studni, na ok. -300 m. Poniżej wycinki z prasy, m.in. "Nowin Gliwickich" oraz odpis z "Kuriera Polskiego". Już wtedy w środowisku grotołazów zaczęto mówić o tzw. sportowym pokonywaniu jaskiń – czyli w małych zespołach i z niewielką ilością sprzętu.

1968 - Alpy Julijskie

 Przypomnieć nasz wyjazd sprzed pięćdziesięciu lat, wtedy pewnie nazwany “wyprawą”, w wymarzone - odkąd tylko zaczęliśmy się wspinać - ALPY, nie jest zadaniem łatwym. Dzisiaj, kiedy znikają granice a studenci, jakimi wtedy byliśmy, podróżują w najdalsze i najdziksze zakątki świata, wyliczanie z ocalonego przez Czeska Wronę sprawozdania wejść na kilka szczytów otaczających Dolinę Planicy jest trochę pretensjonalne, zwłaszcza w kategoriach osiągnięć sportowych czy organizacyjnych. Wspinaczka na szczyty Jalovca, Mojstrovki czy Triglava, w większości niezbyt trudnymi drogami, których przejście zajmowało nam wtedy kilka godzin albo cały dzień, i z  których jakże byliśmy dumni, jest dziś możliwa dla wielu dziesiątek (jeśli nie setek) turystów dziennie, dzięki mnożącym się jak grzyby po deszczu “żelaznym drogom” i rozwojowi różnych nowych form turystyki wysokogórskiej. Dla uczestników tamtego wyjazdu, a dla mnie w szczególności, nasz dwutygodniowy pobyt w Alpach Julijskich jesienią 1968 roku, został w pamięci jako jedna z pierwszych przygód, dzięki którym rosła nasza pasja do gór.
(autor notatki: Wiktor Żymła)

1969 - Barazdalas

Rejon: Słowacki Kras
Termin: 28.05.1969 do 04.06.1969
Uczestnicy: Christian Parma – kierownik, Andrzej Galant, Stanisław Hławiczka, Jacek Łączny, Witold Szywała, Wiktor Żymla. Literatura:
1974 - "Polacy w Słowackim Krasie" Speleologia T VIII nr 1 1974 Warszawa s. 51-55,
1984 - "W jaskiniach Karpat i Bałkanów" Wierchy nr 53 1984 s. 219-224 Warszawa-Kraków

1969 - Kaukaz zachodni

W okresie od 9 sierpnia do 1 września 1969 w rejonie Polany Dombajskiej w Kaukazie Zachodnim przebywała czternastoosobowa grupa polskich alpinistów zrzeszonych w sekcji Taternickiej Akademickiego Klubu Grotołazów przy Radzie Uczelnianej ZSP Politechniki Śląskiej Gliwicach. Zgodnie z założeniami był to wyjazd szkoleniowy... 

1969 - Gruberhornhöhle

Wyprawę tą organizował STJ KW Zakopane. Losy 3 z ich 4 uczestników były jednak ściśle związane z gliwickim AKG. Dlatego nie sposób nie wspomnieć tego wydarzenia tutaj. Christian Parma i Tadeusz Rojek byli członkami założycielami naszego Klubu a Jacek Łączny cały czas jego aktywnym członkiem. Jego rzekoma, czy też deklarowana w poniższym arytykule przynależność do STJ Katowice dziwi. W 1967 Christian Parma zdecydował przenieść się do Zakopanego, by poświęcić się tam swojej pasji grotołażenia. Również inni członkowie Klubu, jak np. Tadeusz Rojek, po ukończeniu studiów osiadali w różnych miejscach Polski.

1970 - II przejście systemu jaskiń Wielkiej Śnieżnej

W okresie 3-8 maja 1970 dokonano II przejścia systemu jaskini Wielkiej Śnieżnej. W czasie wychodzenia zmarł z wyczerpania Witold Szywała. Wypadek ten wywołał wielowątkową dyskusję w środowisku speleologów jak i GOPR. Poniżej literatura: Taternik 3, 1970, Taternik 2, 2020.

1970 - Kaukaz

1970 - Gruberhornhöhle

Obiecujące wyniki rozpoznawczego wyjazdu z 1969 (notatka powyżej), umożliwiły Christianowi Parmie zorganizowanie dużej wyprawy Komisji Taternictwa Jaskiniowego ZG KW do tej jaskini w 1970: poniżej artykuły z Taternika. Przytaczamy na końcu również jego odpowiedź na półprywatny list Stanisława Hławiczki. Wyraża on w nim swoje wątpliwości odnośnie aktywności, czy w ogóle chęci działania naszego Klubu. List napisany był około pół roku po śmiertelnym wypadku W. Szywały. Rzeczywiście, w 1971 nie zorganizowano do Afganistanu żadnej wyprawy. Po raz trzeci miał miejsce wyjazd w Kaukaz. Zastępca kierownika wyprawy do Gruberhornhöhle 1970, Tadeusz Rojek, zrealizował natomiast ostatecznie wspomniany już w tym liście pomysł zmierzenia się z dużą jaskinią włoską z naszym, czyli i "jego" Klubem, choć nastąpiło to dopiero w 1973 roku.

1971 - Kaukaz Centralny

1972 - Barazdalas

Rejon: Słowacki Kras, Silicka Planina
Termin: 29-04-1972 do 07-05-1972
Uczestnicy: Irena Sałaciak, Jerzy Dworak, Stanisław Gębala, Jerzy Gottwald, Eugeniusz Jędrysik i Janusz Pająk.

Andrzej Galant (kierownik) pamięta:
Z wyjazdu przypominam sobie dokładnie wejście do Barazdalas. Była z nami Irenka Sałaciak która niesamowicie parła do dołu, oraz trochę schorowanego Jurka Gottwalda, który uprosił mnie by móc jako pierwszy wyjść na powierzchnię. I tak się stało. Czekając, zmęczony zasnąłem. Po kilku godzinach któryś z was mnie zbudził, że Jurek nie umie zrzucić liny. Rzeczywiście, studnia ma 35 m wysokości i próg mniej więcej w jej połowie. Lina bez przerwy zatrzymywała się na tym załamaniu progu. No ale wreszcie wylądowała na dole. Autostopowiczki, które zabraliśmy na samochód odpowiedziały na nasze zaczepki: „dajte se pozur, my som temperamentne Koszyczanki”. Jechaliśmy na pace ciężarówki do Zadielskiej Doliny, która jest prawie kopią doliny Kobylańskiej, może nieco większa. Pamietam że zrobiła na nas wrażenie, jak i cały wyjazd i serdeczność Słowaków, którzy chcieli pokazać nam jak najwięcej, nie tylko z krasu i jaskiń.

To odgrażanie się "temperamentnych Koszyczanek" brzmiało po polsku zabawnie i rozbawiło nas. Większość z nas pamięta te słowa do dziś:). Dziewczyny wkrótce nas opuściły, bo wysiadły. Została nam nasza Irenka i to było ważne. Przypomina mi się ponadto, że wyjazd ten zorganizowany został na zaproszenie Klubu speleologicznego z Rožňavy. Niektórzy z jego członków byli również z nami w 1973 na Węgrzech. Czy ma ktoś jakieś ślady tych kontaktów?
(Autor dopisku: Jerzy Dworak)

1972 - obozy w Małej Łące.

W dniach 30.10 - 05.11.1972  zorganizowano obóz szkoleniowy z bazą "u Ptosia" z udziałem 14 starszych i młodszych członków Klubu. Wg. tego samego schematu przeprowadzono obóz szkoleniowy w dniach 27.12 - 04.01.1973 z bazą w Kirach. Dla młodszych stażem członków Klubu również w dniach 08 - 15.02.1973 z bazą na Nędzówce. Celem były m.in. Ptasia Studnia i Śnieżna, ale i szereg mniejszych jaskiń. Obozy te były elementem przygotowania do przejścia dużej włoskiej jaskini, którą okazała się rok później Spluga della Preta.


Na zdjęciu w schronisku od lewej: H. Natkaniec, Cz. Wrona, I. Sałaciak, G. Jarząb

1973 - Spluga della Preta

Poniżej artykuł z Taternika i kilka stron z oficjalnego Katalogu Wyprawy, który umieszczono w całości w zakładce Dokumenty. Na jego stronie 5, zamieniono pomyłkowo zdjęcia S. Hławiczki i S. Makarskiego. Materiał uzupelnia uaktualniona mapa jaskini z końca lat 1980.
Wyjazd nasz doszedł do skutku dzięki staraniom Tadeusza Rojka. Nie wiemy w jaki sposób dotarł on do Luigi Castellaniego. Pierwotnie planowany termin wyjazdu (wrzesień 1972) został przesunięty o cały rok. Wg. poniższego tekstu "I motivi di una speditione" - o który opiera się ta notatka - właściciel terenu nie udzielił pierwotnie zgody na korzystanie z niego. L. Castellani poinformował o tym T. Rojka i prosił go, by ten  również wystąpił w swoim imieniu o udzielenie wymaganej zgody. Koniec grudnia 1972 osiągnięte zostaje porozumienie z właścicielem terenu a kopia ustaleń przekazana została do wiadomości T. Rojka. Później następuje etap organizacji środków finansowych, co będzie trwało. 12 stycznia 1973 Luigi Castellani zostaje powołany kierownikiem ekspedycji a prof. Corra doradcą naukowym. Czyli FIE (odpowiednik naszego PTTK) włączyła się oficjalnie, jako organizator, do sprawy. Prof. Corra dalej z determinacją zabiega o środki finansowe, które w marcu zostają ostatecznie przyznane. 22 kwietnia mówi się o uzyskaniu zgody i kwoty 70000 lirów. W czasie dalszego przygotowywania wyprawy pod względem technicznym pojawiły się niełatwe do rozwiązania problemy. Chodziło o rodzaj windy do studni wlotowej, której założenie uważano za niezbędne. Wszystkie przedstawiane rozwiązania przekraczały istniejący budżet. W maju wyprawa otrzymuje dar w postaci używanego urządzenia. W dniach 29.06 do 01.07.1973 organizowana jest próbna ekspedycja. 
Nie wiemy na ile T. Rojek był informowany o powyższym przebiegu wydarzeń. Jako AKG lub indywidualni uczestnicy  nie mieliśmy o tym pojęcia. Ponieśliśmy jedynie własne koszty związane z wyposażeniem, wyżywieniem i przejazdem do Werony.  Rok przed nami do sali Nera dotarli Anglicy a po nas w rekordowym tempie Belgowie. Musieli jakoś inaczej załatwiać sprawy z właścicielem terenów. My, z naszej strony, byliśmy oczywiście naszym włoskim partnerom za ich trud organizacyjny i serdeczne przyjęcie, bardzo wdzięczni.

1973 - Monte Bianco

W okresie odprężenia politycznego w PRL w latach 1970 stworzono możliwość podróżowania na Zachód na podstawie przydziału 110$ USA do wykupienia po korzystnym, nie czarnorynkowym, kursie. Z taką "promesą walutową" wnioskować można było również o paszport, bez konieczności przedstawiania zaproszenia z zagranicy. Oprócz osób zakwalifikowanych do akcji w Spluga della Preta w lecie 1973, wyjechali do Włoch również inni członkowie AKG. Część z nich mogła zrealizować swoje marzenia i wejść na Mt. Blanc.

1973 - Vecsembükki-zsomboly

Do zorganizowanego przez Christiana Parmę wyjazdu do Vecsembükki-zsomboly (Węgry) ze Speleoklubem Morskim z Gdyni w listopadzie 1973, dołączyła trójka uczestników z naszego Klubu. W zejściu na dno tej jaskini brała również udział grupa zaprzyjaźnionych speleologów ze Słowacji. Na zdjęciu Andrzej Nowak (po prawej) w rozmowie z jednym z Węgrów oraz otwór wejściowy położonej w starych lasach bukowych jaskini.

1973 - Bańdzioch Kominiarski

W grudniu 1973 do jaskini Bańdzioch Kominiarski udała się wyprawa szkoleniowa pod kierownictwem Marka Zygmańskiego. Zupełnie nieoczekiwanie i w dramatycznych okolicznościach zmarło nagle na podejściu pod otwór jaskini dwóch z jej pięciu uczestników: Andrzej Knosala i Mieczysław Wolny. Pozostali, czyli Andrzej Malata i Jerzy Czernek - młodsi stażem szkoleniowym, ale nieco starsi wiekiem - jak i Marek Zygmański, zostali całkowicie zaskoczeni powstałą sytuacją i ratowali, tak jak to tylko było możliwe, umierających kolegów. Sami nie ucierpieli w najmniejszym stopniu. Poniżej artykuł ze "Sportowca" oraz moje wspomnienia.

(Autor: Jerzy Dworak)

1976 - Gouffre Berger i Grotta di Monte Cucco

W wyprawie zorganizowanej przez Janusza Śmiałka wziął udział Jerzy Dworak, jako członek AKG Gliwice. Był to ostatni znany akcent związany z działalnością jaskiniową i górską naszego Klubu jego historii.